Hub USB dla domu i biura
Pierwsze wzmianki na temat interfejsu USB pojawiły się jeszcze w ubiegłym wieku. Wtedy to, zwłaszcza markowe komputery były wyposażone np. w dwa gniazda USB. Zastosowań dla tego portu było stosunkowo niewiele. Tak więc dwa było dobrą liczbą. Z biegiem czasu urządzeń podpiętych poprzez USB przybywało i w chwili obecnej płyty główne posiadają je już nawet w ilości kilkanaście sztuk. Po co aż tyle, a to myszka, klawiatura, drukarki, skaner, aparat, pendrive, czytnik kart, radio, modem za 1 zł itp. Co prawda nie używamy najczęściej tych wszystkich urządzeń na raz, ale dostęp do tyłu komputera nie zawsze jest łatwy. Oczywiście większość obecnie sprzedawanych obudów ma z przodu panel z gniazdami USB i Audio, a zamiast stacji dyskietek instaluje się czytnik kart flash z portem USB. Wszystko fajnie tyle, że i czasem te gadżety z przodu wymagają znacznego wysiłku aby je obsłużyć. Czasem trzeba się nawet schylić, a to nie zawsze wychodzi nam na zdrowie. Dla mnie osobiście bardzo wygodny jest hub usb umieszczony w monitorze. Nie nadmieniłem jeszcze o jakie urządzenia mi chodzi a mianowicie o pandrive, czytniki kart pamięci czy aparaty fotograficzne. To z tych urządzeń korzystam najczęściej i najczęściej w sposób bardzo mobilny (wkładam i wyciągam). Tu dostęp chcę mieć możliwie najszybszy i najwygodniejszy. Nie potrzebna jest duża ilość, 2 do 4 portów spokojnie powinno wystarczyć. Dlatego też napisałem o monitorze bo to naprawdę wygodne gdy można pena wpiąć w bok monitora i przekopiować dane. Ja w monitorach widziałem zazwyczaj dwa porty USB, czy za ten dodatek dużo trzeba dopłacić … nie wiem, ale jeżeli jest dostępna wersja z i bez a różnica w cenie jest większa niż 50 zł to lepiej dać sobie spokój. Do tej kwoty kupimy ładny aktywny hub usb z minimum 4 portami. I tu doszliśmy do ważnej kwestii, a mianowicie na rynku dostępne są huby aktywne i pasywne. Hub pasywny to taki, który do swej pracy czerpie energię z portu USB i sam nie jest w stanie zasilić podłączanych do niego urządzeń. A trzeba wiedzieć, że port USB oprócz tego, że służy do wymiany informacji, zasila podłączone do niego urządzenie. Są co prawda urządzenia, które mają swoje zasilanie np. drukarki czy aparaty fotograficzne, ale wg specyfikacji możemy pobrać z portu USB prąd o natężeniu 0,5 A. To wystarcza do większości zastosowań. Tak więc pasywny hub nie posiada swojego zasilacza i poradzi sobie tylko z urządzeniami, których pobór prądu nie będzie większy niż te zakładane 0,5 A. W przypadku podłączenia do takiego huba urządzenia o większym poborze prądu dostaniemy stosowną informację a urządzenie nie będzie działać.
Huby USB aktywne posiadają własny zasilacz i tu obawa, że jakieś urządzenie nie będzie działać jest mniejsza. Zdarza się jednak, że pewne kapryśne urządzenia w żaden sposób przez ten nasz nowo zakupiony rozgałęźnik nie chcą działać. Cóż zostaje nam wtedy tylko wpiąć je bezpośrednio do portu USB komputera. Tak najlepiej postąpić z drukarką, skanerem czy modemem ADSL.
Brak portów USB może być dotkliwy dla posiadaczy notebooków, a zwłaszcza netbooków. Tam dwa, trzy porty to góra. Dla tych osób polecam ciekawy hub usb dedykowany właśnie dla nich. Obrotowy korpus ułatwi podpięcie do niego wszystkich naszych gadżetów.
I jeszcze troszkę w oderwaniu od hubów usb, który umożliwia wpięcie do jednego portu kilku urządzeń peryferyjnych. A co jeżeli chcemy zadziałać w drugą stronę, tzn. do kilku portów podpiąć jedno urządzenie? Można się podrapać w głowę i zapytać po co. I już odpowiadam, możemy zechcieć korzystać z jednego urządzenia wielofunkcyjnego na kilku komputerach. Nie zawsze opcja pracy w sieci jest w danym modelu dostępna. A dokupienie printserwera raczej nie pozwoli nam korzystać np. ze skanera. Wtedy z pomocą przyjdzie przełącznik danych/usb . W zależności od wybranego modelu przełączanie może odbywać się ręcznie lub automatycznie. Możemy wtedy z jednego urządzenia peryferyjnego korzystać tak jakby był wprost podłączony do naszego komputera.